Z pozoru kolejny mecz. Chwila skupienia w szatni. Śmiało wkraczasz na boisko. Starasz się grać jak najlepiej. Akcja za akcją. Próbujesz kontrolować wynik meczu.
Jedno niefortunne wejście pod kosz…wyskakujesz w górę i już podczas lotu wiesz, że ten upadek nie skończy się dla Ciebie dobrze. Ostatkiem sił próbujesz pokierować swoim ciałem tak, aby starcie z parkietem było jak najmniej bolesne. Słyszysz trzask… Ten dźwięk, będzie prześladował Cie do końca twych dni. Na początku jesteś w szoku,po chwili czujesz ból,wydaje Ci się, że rozrywa on Twoje kolano,jest nie do zniesienia. Nie martw się z czasem polubisz ból fizyczny, jest on zdecydowanie lepszy od tego psychicznego. Leżysz…widzisz, że wokół Ciebie zbiegają się Twoje koleżanki z drużyny. Podbiega pielęgniarka. Nie jesteś w stanie samodzielnie opuścić parkietu. Gdy znajdujesz się poza boiskiem w ciąż nie dociera do Ciebie, że to wydarzyło się na prawdę.
Potem wszystko dzieje się zbyt szybko. Pogotowie, lekarz, prześwietlenie, kilkukrotne badanie. Bezskutecznie próbujesz się dowiedzieć czy Twoje najgorsze przypuszczenia mogą być prawdą. Nikt nie raczy Cie o tym poinformować. Wypisują Cie do domu z marną radą odnośnie leczenia. Dopiero gdy leżysz w swoim pokoju zupełnie sama, starasz to sobie jakoś poukładać w głowie. Nie ma przy Tobie najważniejszej osoby,która choć trochę przyniosłaby ukojenie dla myśli. Tysiące razy analizujesz tą samą akcje. Zastanawiasz się co zrobiłeś źle i czy można było temu zapobiec. Te same myśli…przecież mogłeś podać piłkę lub oddać rzut o wiele wcześniej.
Mija kilka tygodni, a do Ciebie zaczyna docierać, że długo nie zagościsz na parkiecie. W końcu zaczynasz się zastanawiać czy jeszcze kiedykolwiek założysz klubowy strój, czy kiedykolwiek znów poczujesz ten wewnętrzny spokój, który panuje na boisku. Z pozoru najbliżsi dla Ciebie ludzie nie rozumieją co czujesz. Przecież to tylko gra…lecz dla Ciebie to całe życie. Denerwuje Cie każda wzmianka o koszykówce, tylko dlatego, że zdajesz sobie z sprawę z tego, że Ciebie to już nie dotyczy. Widzisz ludzi grających na boiskach w letni upalny dzień i tak mocno zżera Cię zazdrość, że nie możesz na nich patrzeć. Nie łatwo wziąć się w garść, kiedy już nic się w niej nie mieści. I przychodzi taki moment, gdy wiesz, że mocniej już pięści zacisnąć nie możesz… Wtedy tak nagle okazuje się, jak bardzo jesteś bezsilny.










